![]() |
| Esperimentalstudio |
Pracowali tam "wszyscy"; z biogramów współpracowników radiowego studia w badeńskim Fryburgu można ułożyć opasły tom historii nowej muzyki.
Vinko Globokar, Paul-Heinz Dittrich, Brian Ferneyhough, Cristóbal Halffter, Klaus Huber, Luigi Nono, Emmanuel Nunes, Dieter Schnebel; z Polaków m.in. Kazimierz Serocki i Cezary Duchnowski, a także czwórka bohaterów naszego koncertu: Boulez, Kagel, Stockhausen i Nono. Ten ostatni najwięcej.
Idziemy o zakład, że na każdej liście 10 najważniejszych kompozytorów II połowy XX wieku ci czterej panowie znaleźliby się w komplecie.
Pierre Boulez. Francuski kompozytor i dyrygent, capo di tutti capi paryskiej nowej muzyki (powiadają, że w Paryżu nie liczy się tam nic, co by nie miało jego błogosławieństwa); jego Dialog z podwójnym cieniem (bo tak by się chyba przełożyło tytuł) to wiruozowska gra wiecznie niespokojnego klarnetu z otaczającymi go dźwiękowymi echami, ujęta w sześć strof z prologiem i epilogiem. Zarazem jest to prezent urodzinowy na sześćdziesięciolecie wielkiego włoskiego twórcy Luciana Berio.
Karlheinz Stockhausen. Nadreńczyk z urodzenia i wyboru. Nieustanny poszukiwacz i muzyczny wędrowiec, mistrz wyrafinowanych struktur i prostych, intuicyjnych pomysłów, monstrualne ego i niezwykłe osobiste ciepło, gigantyczne projekty i intymne miniatury, spryt biznesmena i naiwność dziecka, niemal libertyński styl życia i prawdziwa wiara. Jak w soczewce skupia się to w Procesji.
Luigi Nono. Wenecjanin. Arystokrata i komunista (jak to we Włoszech), zięć Arnolda Schönberga i autor muzyki zupełnie niepodobnej do twórczości teścia, introwertycznej, poetyckiej, skupionej na szczególe. Podobnie jak Boulezowski Dialog, A Pierre jest prezentem na sześćdziesiąte urodziny… tym razem Pierre Bouleza. Bardzo nietypowe dźwięki wydobywający się z niskich fletów zawdzięczamy niewinnemu podstępowi: Nono zapowiadając spóźnienie na umówion próbę, przyszedł niepostrzeżenie i przysłuchiwał się improwizującym i poszukującym nieznanych brzmień muzykom; potem to spisał, poddał elektronicznej analizie i złożył w całość.
MAURICIO KAGEL
Argentyńczyk znad Renu (dosłownie, bo mieszkał tuż nad rzeką), twórca teatru instrumentalnego i muzycznych happeningów, nieustanny prowokator i mistrz muzycznego paradoksu, prekursor rozmaitych "postmodernizmów" i "plądrofonii", wywracający podszewką na wierzch dzieła i rytuały sztuki, a pod koniec życia - piewca nostalgicznych pejzaży środkowej Europy i czujny obserwator wielkiej i małej historii.
Odwrócenie (albo Zawrócenie) Ameryki opiera się na sławnej Krótkiej relacji o wyniszczeniu Indian de Las Casasa, namiętnym oskarżeniu hiszpańskiej konkwisty, tu widzianej przede wszystkim jako gwałt zadany na języku i ludzkiej komunikacji. Przedwczesna wyprzedaż jest autorefleksją twórcy radiowego nad istotą radia, słuchania i pamięci. Nie byłoby tego dzieła bez Krappa Becketta, ale i bez własnych osiągnięć Kagela w meta- i muzycznych gatunkach.
FORTEPIAN POD PRĄDEM
"Wystarczy uderzyć we właściwy klawisz w odpowiednim momencie" mawiał ponoć Bach, gdy go pytano o przepis na mistrzowską grę. Na pewno wiedział, że to nie wszystko – i niewątpliwie ucieszyłby się, widząc możliwości stwarzane klawiszowcom przez nowoczesną technikę. Nasz fortepian, klasyczny i elektroniczny, jest tu albo partnerem aparatury, albo próbuje nad tą aparaturą zapanować.
Może to być fortepian Oliviera Messiaena (jak u Jonathana Harveya) albo dwudziestowiecznych rytmików i jazzmenów (jak u Michała Pryndy), fortepian-maszyna (jak u Conlona Nancarrowa) – a może po prostu być przekaźnikiem impulsu, sygnałem wywołującym dźwięki rządzące się własnymi prawami, podległe nieustannej zmienności – jak w elektronicznym, sterowanym klawiszami duecie Enno Poppego. "Uderz we mnie (we właściwym momencie), a zaskoczy cię, co usłyszysz".
PIERRE HENRY
Dwaj Piotrowie, Schaeffer i Henry, wymyślili w latach pięćdziesiątych „muzykę konkretną“, zmieniając – chyba "na zawsze" – oblicze muzyki w ogóle, Schaeffer zmarł w 1995 roku. Henry, niebywale żywotny, tworzy do dziś, zyskując (niespodziewanie?) nową publiczność z kręgów alternatywnego rocka, rapu i techno – nie tracąc warsztatowego wyrafinowania i francuskiej lekkości. Obok nowych utworów muzycznych (z kompozytorem za konsoletą) przedstawiamy dokumentację jego zabawnych i pomysłowych prac plastycznych, w duchu, a jakże, sztuki konkretnej.
![]() |
| Iminami |
Międzynarodowa grupa Spycollective przedstawia spektakl łączący dramat, muzykę elektroniczną i video, oparty na słynnej południowoamerykańskiej legendzie o La Llorona, latynoskiej Medei, potępionej dzieciobójczyni, wędrującej po świecie w daremnym poszukiwaniu swego potomstwa. Motyw obecny w ludowej magii i kulturze popularnej, tu zyskał wymiary uniwersalnej tragedii przedstawionej symultanicznie w trzech przestrzeniach i z czterech punktów widzenia. Premiera spektaklu w Salzburgu została uznana za wydarzenie artystyczne, a protagonistka Anat Spiegel stworzyła, jak orzekli krytycy, "magnetyzującą" kreację.
INDEX OF METALS
Kompozytor nazwał to "operą video". Nie ma tu fabuły ani bohaterów, jest gra samą muzyką i mechanizmami percepcji. Zmarły przedwcześnie twórca eksperymentował zarówno z technikami współczesnej muzyki klasycznej, jak z muzyką transową i idiomami psychodelicznego rocka. W dźwięku interesowały go bezpośrednio postrzegalne jakości fizyczne – jak w topionym czy kutym metalu – a także bezpośrednie, cielesne oddziaływanie na człowieka.
Maciej Walczak, znakomity artysta multimedialny, tworzy w tym spektaklu iluzyjną quasi-rzeczywistość, angażującą niemal całą przestrzeń sali filharmonicznej.
PAPERSONUS A
Zdarzyło się, że wybitnemu perkusiście Jackowi Kochanowi nie dostarczono na czas… perkusji. Niezrażony, postanowił zagrać na tym, co miał pod ręką, w tym na naczyniach i papierowych pudłach, wsparty elektroniczną transformacją dźwięku. Rezultat był tak ciekawy, że artysta postanowił spożytkować go w specjalnie przygotowanym zestawie i odpowiednim oprogramowaniu. Stąd zrodził się projekt serii utworów "Papersonus" i szczególny instrument "Papersonic". Chodziło przy tym o umożliwienie gry perkusyjnej w pełnej skali dynamicznej, ale z taki rezultatem dźwiękowym, który nie przykryłby towarzyszących instrumentów, zwłaszcza niskich instrumentów dętych.
Do projektu, którego premierę pokazujemy tutaj, zaprosił dwóch świetnych pianistów: Norwega Jona Balke i Polaka Dominika Wanię. Mamy zatem trzy, a właściwie cztery źródła dźwięku: dwa instrumenty klawiszowe – tradycyjny akustyczny fortepian, mechaniczno-elektroniczny analogowy instrument Fendera, oraz papierową perkusję i jej niezwykłe elektroniczne ekstensje. Reszta w rękach (i głowach) muzyków.





